SWDRT270B jedzie do kopalni miedzi. To ważny test dla Sunwarda
Technologia Sunward

SWDRT270B jedzie do kopalni miedzi. To ważny test dla Sunwarda

Największa krajowa wiertnica obrotowa Sunwarda trafiła na rynek górniczy w Ameryce Południowej. Dla branży to nie tylko eksport, ale sprawdzian odporności sprzętu w ekstremalnych warunkach.

Redakcja PCM Źródło

Jeżeli producent wysyła ciężką wiertnicę na zwykły plac budowy, to jest to po prostu kolejna dostawa. Jeżeli wysyła ją do dużej kopalni miedzi w Ameryce Południowej, sprawa wygląda inaczej. W takim miejscu nie ma miejsca na miękki marketing. Maszyna albo pracuje, albo wypada z gry. Dlatego informacja o eksporcie Sunward SWDRT270B wartością sama w sobie nie jest dlatego, że to „kolejny sukces na rynkach zagranicznych”, tylko dlatego, że chodzi o bardzo wymagające środowisko pracy.

Według materiału źródłowego to największa wyprodukowana przez Sunward w kraju wiertnica obrotowa tego typu, wysłana do zastosowań górniczych wysokiej klasy. Ma pracować w dużej kopalni miedzi, a więc w warunkach, gdzie jednocześnie występują duże zapylenie, niskie temperatury nocą, rozrzedzone powietrze na wysokości i wysokie wymagania co do wydajności. To zupełnie inna skala odpowiedzialności niż plac komunalny czy standardowa inwestycja drogowa.

Dlaczego rynek południowoamerykański jest tak trudny

Wiele kopalń w Andach i na obszarach górniczych Ameryki Południowej działa na znacznych wysokościach. Sunward podaje, że SWDRT270B jest przygotowany do pracy na wysokości przekraczającej 5000 m n.p.m. oraz w temperaturach od +50 do -60 stopni C. Dla osób spoza branży te liczby mogą brzmieć jak wyścig na skrajności. W praktyce oznaczają one konieczność utrzymania stabilnej pracy silnika, układu hydraulicznego i całej elektroniki tam, gdzie zwykła maszyna szybko zaczyna tracić sprawność.

Wysokość nad poziomem morza oznacza mniej tlenu, a to uderza w osiągi jednostki napędowej. Zimno utrudnia rozruch, a ciepło i pył potrafią dobić chłodzenie. Do tego dochodzi odpowiedzialność za bezpieczeństwo i powtarzalność wiercenia. Jeżeli więc klient z tamtego regionu kupuje taki sprzęt, to nie dlatego, że katalog miał dobre zdjęcia. Kupuje, bo maszyna przeszła techniczny filtr rynku, który jest bardzo brutalny.

Dla polskiego czytelnika może to być daleki temat, ale mechanizm jest podobny do tego, który obserwujemy u nas: jeżeli producent radzi sobie w środowisku ekstremalnym, zwykle przekłada się to na większy zapas trwałości także w prostszych zadaniach. Nie oznacza to automatycznie, że każdy model z oferty ma takie same kompetencje. Oznacza jednak, że warto patrzeć szerzej na rozwój marki Sunward, a nie tylko na pojedyncze cenniki.

Co potrafi SWDRT270B

Sunward opisuje SWDRT270B jako maszynę do średnich i dużych kopalń oraz dużych projektów inżynieryjnych. Zakres średnicy wiercenia to 216-270 mm, a maksymalna głębokość otworu dochodzi do 45 m. To parametry, które mają zapewnić skuteczne wiercenie otworów strzałowych i roboczych w trudnym górotworze.

Producent podkreśla, że maszyna korzysta z w pełni hydraulicznego napędu, oferuje wysoki moment obrotowy i duży nacisk osiowy, a jednocześnie obsługuje wiercenie pionowe, skośne i poziome. Dla użytkownika oznacza to większą elastyczność w zależności od geologii i planu eksploatacji złoża. W komunikacie zwraca uwagę także obecność platformy danych typu rock interconnect, która ma wspierać precyzję pracy i zastosowania częściowo bezzałogowe. To już nie jest tylko stal i hydraulika, ale coraz mocniej także cyfryzacja procesu wiercenia.

Istotny jest też temat operatora. Kabina ma podwójne szyby poprawiające izolację akustyczną i termiczną oraz certyfikat FOPS, czyli ochrony przed spadającymi przedmiotami. W górnictwie to absolutna podstawa. Jeżeli producent o tym myśli, to znaczy, że rozmawia z klientem nie tylko o wydajności wiercenia, ale też o warunkach pracy załogi.

  • 216-270 mm zakresu średnicy wiercenia
  • 45 m maksymalnej głębokości otworu
  • 5000+ m n.p.m. deklarowanej pracy na dużej wysokości
  • +50 do -60 stopni C deklarowanego zakresu warunków środowiskowych

Nie każda technologia jest od razu dla każdego klienta

PCM działa na rynku, gdzie większość rozmów dotyczy koparek, ładowarek i sprzętu do typowych robót ziemnych, nie górniczych kolosów. Mimo to takie wdrożenia są ważne. Po pierwsze, budują realne zaplecze technologiczne producenta. Po drugie, wymuszają na nim dopracowanie hydrauliki, elektroniki, telemetrii i procedur serwisowych. A to z czasem schodzi niżej do bardziej popularnych segmentów.

To dobra lekcja dla klientów w Polsce. Warto odróżniać marketing od kompetencji. Jeżeli producent potrafi postawić sprzęt do pracy w kopalni miedzi na dużej wysokości, rośnie prawdopodobieństwo, że w zwykłych warunkach budowlanych jego rozwiązania będą miały większy margines bezpieczeństwa. Oczywiście wszystko trzeba sprawdzać model po modelu, a nie na zasadzie „skoro jedna maszyna jest mocna, to wszystkie są”.

Co z tego może wynikać dla rynku PCM

Najważniejszy wniosek jest taki, że Sunward coraz śmielej buduje pozycję nie tylko w segmencie popularnych maszyn ziemnych, ale też w obszarach specjalistycznych. To może z czasem przełożyć się na lepsze finansowanie rozwoju, większą rozpoznawalność marki i mocniejsze wsparcie techniczne dla całej sieci sprzedaży. Dla polskich klientów to pośrednio dobra wiadomość, bo silniejszy producent zwykle stabilniej obsługuje także podstawową ofertę.

Jeśli interesuje Cię sprzęt pracujący w trudnych warunkach i chcesz porównać, które modele mają sens w Twojej robocie, zacznij od oferty maszyn. Jeżeli kluczowe jest dla Ciebie utrzymanie sprzętu po zakupie, zajrzyj do sekcji serwis albo odezwij się przez kontakt. W ciężkim sprzęcie najwięcej kosztuje nie zakup, tylko źle policzony przestój.