Advance Construction Scotland kupił 10 koparek Sunward po teście
Case studies

Advance Construction Scotland kupił 10 koparek Sunward po teście

Szkocki wykonawca wymieniał flotę po problemach z dostępnością u poprzedniego dostawcy i po próbach terenowych wybrał dziewięć SWE 90UF oraz jedną SWE 60UF.

Redakcja PCM Źródło

Kiedy firma budowlana obsługuje około 200 aktywnych budów, zakup sprzętu przestaje być decyzją „na próbę”. To już logistyka, ciągłość robót i szybkie przeliczanie, ile kosztuje każdy dzień przestoju. Dlatego historia Advance Construction Scotland, w skrócie ACS, zasługuje na uwagę. Po testach terenowych firma kupiła 10 maszyn Sunward: 9 egzemplarzy SWE 90UF i 1 egzemplarz SWE 60UF.

To nie był zakup robiony z nudów ani przy okazji wymiany jednej czy dwóch sztuk. ACS planował zastąpić 17 maszyn innego producenta. Problemem była nie tylko sama flota, ale też brak dostępności nowych jednostek. Przy takim obłożeniu budów firma nie może sobie pozwolić na przeciągające się terminy dostaw. Maszyna ma być potrzebna wtedy, kiedy zaczyna się robota, a nie kilka miesięcy później.

Właśnie w tym miejscu Sunward wszedł do gry. Według materiału źródłowego ostatecznie wygrał ceną i osiągami, ale najpierw musiał się obronić w praktyce. To ważne, bo rynek bardzo często mówi o „opłacalności”, a dużo rzadziej sprawdza sprzęt tam, gdzie naprawdę będzie pracował. Tu test odbył się przed decyzją zakupową, więc mówimy o wdrożeniu opartym na realnym użytkowaniu, a nie na prezentacji handlowej.

Skala robót wymusza rozsądne decyzje sprzętowe

ACS działa przy inwestycjach dla takich klientów jak Persimmon, Barratt, Grant Homes i Balfour Beatty. Sama lista pokazuje, że chodzi o wykonawcę pracującego pod dużą presją terminów i jakości. Przy takich kontraktach sprzęt musi być przewidywalny, a dostawy nowych maszyn nie mogą się rozjeżdżać z harmonogramem robót.

Jeżeli firma prowadzi około 200 budów jednocześnie, nie patrzy już wyłącznie na jednostkową cenę koparki. Liczy się to, czy model pasuje do wielu typów zadań, czy operatorzy szybko się do niego przesiądą i czy dealer lub importer są w stanie utrzymać ciągłość wsparcia. Z tej perspektywy decyzja o zakupie aż 10 maszyn po jednym teście mówi więcej niż niejeden folder reklamowy.

Przy dużej skali działalności najlepsza koparka to nie ta, która imponuje na pokazie, tylko ta, którą można szybko wdrożyć do floty i bez zamieszania wysłać na kolejną budowę.

Dlaczego akurat SWE 90UF i SWE 60UF

Największą część zamówienia stanowiło 9 maszyn SWE 90UF. To sugeruje, że właśnie klasa około 9 ton była dla ACS podstawowym narzędziem do bieżącej pracy. Taki sprzęt dobrze wpisuje się w roboty mieszkaniowe i ogólnobudowlane: jest już wystarczająco mocny do cięższych zadań, ale nadal na tyle kompaktowy, by działać w ograniczonej przestrzeni placu budowy.

Do tego doszła jedna maszyna SWE 60UF, czyli mniejsza jednostka, która może uzupełniać flotę tam, gdzie liczy się krótszy promień pracy albo lżejszy format sprzętu. Sam układ zamówienia pokazuje rozsądne podejście: nie kupować wszystkiego w jednej klasie, tylko dobrać proporcje pod rzeczywiste zadania i obsadę robót.

Oznaczenie UF w tych modelach nie jest tu bez znaczenia. Maszyny z bardziej kompaktową geometrią tylnej części są po prostu wygodniejsze tam, gdzie budowa jest ciasna, a obok pracują inni podwykonawcy, transport i ekipy instalacyjne. Dla firmy, która przerzuca sprzęt między wieloma inwestycjami, taki detal pomaga ograniczyć ryzyko uszkodzeń i poprawia tempo pracy operatora.

Co prawdopodobnie przeważyło w codziennej eksploatacji

  • Możliwość szybkiego wdrożenia przy problemach z dostępnością u poprzedniego dostawcy.
  • Lepsza relacja ceny do osiągów przy zakupie większej partii maszyn.
  • Rozsądny podział floty między klasę 9 t i 6 t, zamiast jednej skrajnej konfiguracji.
  • Sprawdzenie maszyn w teście przed podjęciem decyzji o zakupie 10 sztuk.

To właśnie odróżnia sensowny case study od marketingowej notki. Tu widać konkretny problem biznesowy: trzeba wymienić dużą część floty, a dotychczasowy kierunek zakupów nie daje dostępności. Sunward nie wygrał samym hasłem o nowym sprzęcie, tylko tym, że potrafił połączyć osiągi z kosztem zakupu i terminem, który miał znaczenie operacyjne.

Wniosek dla polskich firm budowlanych

Na naszym rynku ten przykład jest czytelny. Wiele firm nadal z rozpędu patrzy najpierw na znaczek na maszynie, a dopiero potem na to, czy sprzęt faktycznie da się kupić, uruchomić i utrzymać w pracy. Tymczasem przy większej liczbie kontraktów ważniejsze okazują się trzy rzeczy: dostępność, powtarzalność parametrów i rozsądny koszt całej floty.

Jeśli wykonawca planuje wymianę kilku lub kilkunastu maszyn, powinien sprawdzać sprzęt dokładnie tak, jak zrobił to ACS: w teście, pod własne zadania, z uwzględnieniem tempa dostaw i realnego wsparcia po zakupie. To lepsze podejście niż zamawianie w ciemno tylko dlatego, że poprzednia marka była obecna we flocie od lat.

Po więcej informacji o dostępnych modelach warto zajrzeć do katalogu maszyn i sprawdzić, jak wygląda gama Sunward. Jeśli priorytetem jest obsługa po sprzedaży, pomocne będą informacje w sekcji obsługi serwisowej. A gdy chcesz porozmawiać o wymianie floty albo dopasowaniu sprzętu do profilu robót, najprościej skontaktować się przez formularz kontaktowy.

Zakup 10 koparek Sunward przez ACS nie zamyka żadnej dyskusji o rynku, ale daje mocny sygnał. Gdy presja na terminy jest duża, a budów są setki, liczy się sprzęt, który można wdrożyć bez przeciągania. I właśnie dlatego ten case warto czytać nie jako historię o jednej firmie ze Szkocji, tylko jako lekcję o tym, jak dziś powinno się kupować maszyny do pracy, a nie do stania na placu.